VIRTUS.PRO WICEMISTRZEM V4 FUTURE SPORTS FESTIVAL!

W niedzielę zakończyły się rozgrywki na odbywającym się turnieju w Budapeszcie. W finale po raz kolejny mogliśmy zobaczyć polską ekipę, która po drodze wyeliminowała ubiegłorocznego przeciwnika z finałów – mousesports.

Virtus.pro, bo o nich mowa mogą pochwalić się osiągnięciem drugiego miejsca w stolicy Węgier. Na pewno zostaje pewien niedosyt, lecz nie możemy im umniejszać sukcesu. Fazę play-off „Niedźwiedzie” rozpoczęły od wygranego pojedynku 2:0 przeciwko Ninjas in Pyjamas. Szwedzi pomimo próby dogonienia wyniku na drugiej mapie ostatecznie zostali pokonani i to Virtus.pro dołączyło do mousesports w półfinale turnieju. Mirage: 16:9, Nuke: 16:14.

fot. HLTV

W półfinale, Virtusi mierząc się z europejską organizacją, która zajmuje 7 miejsce w rankingu HLTV, wybrali jako swoją mapę – de_mirage. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ szybko uporali się z rywalem wygrywając mapę numer 1 wynikiem 16:3. Kolejna mapa była testem zgrania i psychiki Polaków. Pomimo powrotu mousesports do bliskiego wyniku (13:14), Virtus.pro udało domknąć się mapę i ponownie zwyciężyć wynikiem 2:0. Był to wyśmienity rewanż za poprzedni finał V4.

Finał turnieju przyniósł fanom Counter-Strike’a wiele emocji. Pełnowymiarowy 3-mapowy pojedynek z udziałem polskiej formacji pozwolił wszystkim przeżyć niesamowite chwile i spędzić czas na streamach oglądając mecze. Przeciwnikiem Virtusów w finale był ich grupowy rywal – Tricked Esports. Po wygranym przez Duńczyków pojedynku w grupie 2:0, w finale przebieg spotkania był całkowicie inny. Po pierwszej mapie to Polacy wyszli na prowadzenie, wygrywając Mirage 16:12. Niestety dla polskich kibiców, kolejne mapy nie poszły po myśli „Niedźwiedzi”. Przegrali oni bowiem kolejno Nuke 10:16, a ostatnią mapę, którą był Train 11:16. Tym samym, Tricked Esports zostało mistrzem drugiej edycji V4 Future Sports Festiwal, a Virtus.pro po raz kolejny musiało zadowolić się zajęciem drugiego miejsca. Niemniej jednak, sukces Polaków napawa optymizmem w kontekście kolejnych spotkań i nadchodzących turniejów. Czy Virtus.pro powróci na dobre tory po udanym turnieju, czy był to jednorazowy sukces? Odpowiedź już nie długo w kolejnych turniejach!

fot. HLTV

Spójrzmy na to, co działo się również po drugiej strony drabinki, druga z polskich ekip – Adwokacik w ćwierćfinale musiał mierzyć się z triumfatorem rozgrywek, czyli ekipą Tricked Esports. Ten pojedynek, tak samo jak i finałowy, był 3-mapową batalią. Po pierwszej przegranej mapie do 5, ekipa Grzegorza „Szpero” Dziamałka zdołała podnieść się z kolan, aby wynikiem 16:14 wygrać mapę kolejną – Nuke. Niestety tego dnia Duńczycy okazali się silniejsi od Polaków i na decydującej mapie dosyć łatwo pokonali Adowkacik wynikiem 16:7. Tym samym Grzegorz i jego koledzy pożegnali się z turniejem zajmując 5-6 miejsce.

fot. HLTV

Tricked Esports po triumfie nad Polakami pewnym krokiem szło do finału turnieju, pokonując po drodze MiBR wynikiem 2:0. W swoim składzie Duńczycy mieli zawodnika, który po całym turnieju został uznany MVP – Bubzkji. Gratulacje dla zespołu i dalszych sukcesów.

fot. HLTV

Trzeba również dodać, że publika po raz kolejny spełniła oczekiwania i znowu można było słyszeć świetny doping, głównie kierowany w stronę Virtus.pro. Po zakończonym finale, Kuben (trener Virtus.pro) podarował fanowi prowadzącemu doping swój srebrny medal. Lider wśród fanów – definitywnie można go tak nazwać nie ukrywał swojego szczęścia po otrzymaniu podarunku od trenera „Niedźwiedzi” i raz jeszcze z samego środka sceny poprowadził wspaniały doping wspierający drużynę z Polski!

1. Tricked Esports

2. Virtus.pro

3-4. Mousesports

3-4. MiBR

Dziękuję wszystkim, którzy śledzili pisane przeze mnie informacje o turnieju, była to dla mnie wielka przyjemność pisać o sukcesach Polaków na turnieju w Budapeszcie. Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z moich materiałów. Pozdrawiam, Els1k.

%d bloggers like this: