Recenzja Firewall: Zero Hour

Nadszedł ten dzień, tak długo przez wszystkich posiadaczy PS4 oczekiwany. 29 sierpnia swój start miał pierwszy Tactical Shooter na PSVR i od razu zyskał rzesze fanów.

Skąd ten fenomen? Część odpowiedzi znaleźliście już we wprowadzeniu do tego tekstu ale na szczęście nie tylko tym może pochwalić się ta produkcja. Po pierwszych kilkunastu godzinach z grą mogę śmiało powiedzieć, że jest ich o wile, wiele więcej.

LORE

Gra nie posiadająca trybu singleplayer w dzisiejszych czasach powoli zaczyna się robić standardem (choć twórcy nie wykluczyli, że i taki tryb zobaczymy w przyszłości w tej produkcji). Na szczęście jednak projektanci gry zadbali o to, aby pojawił się chociaż skromny Lore. Każda postać, którą przyjdzie nam toczyć wirtualne boje posiada osobowość oraz tło historyczne. Mamy tu np łowczynię kłusowników, która poświęciła swoje życie ochronie zwierząt w założonej przez siebie organizacji, czy ex-commando, który po ciężkim dzieciństwie wstąpił do wojska by zostać z niego wylanym za burdy i by ostatecznie zostać kontraktorem. Postacie oczywiście nie mają ze sobą nic wspólnego, natomiast każda ma swój unikalny perk. Ale o tym później.

GRAFIKA

Już z oddali dobiegają gwizdy „pc musztard race”, no bo jak można mówić o grafice, gdy jest to produkcja na konsole? A i owszem, można. Mimo, że gram na pierwszej konsoli PS4, tzw. „grubasie” to rozpłynąłem się nad oferowanymi przez grę obrazami. Wszystko jest bardzo wyraźne, przed oczami nie latają niewyraźne kształty, modele oraz ich tekstury są w bardzo wysokiej rozdzielczości, co w niektórych momentach daje wrażenie fotorealizmu, szczególnie przy modelach noszonych przez nas giwer, jak i oporządzenia piechurów. Co jest jednak najważniejsze w tego typu grach, to całkowity brak mdłości!!! Specjalnie na potrzeby gry opracowano nowy silnik, który zapobiega wszelkim, znanym przez VRowców dolegliwościom. Sam grałem jednym cięgiem praktycznie przez 2-3h zanim musiałem zdjąć okulary, bo po prostu zacząłem odczuwać ucisk w okolicach nosa i czoła. Okulary niestety trochę ważą… Wreszcie nie trzeba będzie grać na czczo lub po wzięciu paczki leków przeciwwymiotnych!

BOHATEROWIE I WYPOSAŻENIE

Jak już wspomniałem, w grze mamy do dyspozycji wielu różnorodnych operatorów z różnych części świata. Jak na razie nie ma niestety Polaków, choć biorąc pod uwagę, że gra posiada pełną lokalizację dla naszego kraju, można wysnuć przypuszczenie, że i nasz rodak w końcu trafi do opcji wyboru. Na początek dysponujemy 9 bohaterami, a kolejną 3 odblokowujemy wraz z wbijaniem kolejnych stopni poziomów, czyli jak na razie wybór ogranicza się do łącznie 12 zabijaków. Jak już wspomniałem wcześniej, każdy z nich ma historię i dostęp do 2 perków, z których jeden jest niezmienialny. Daje nam to możliwość pokombinowania, który zestaw umiejętności, na jakiej postaci, najbardziej odpowiada naszemu stylowi gry. Wyposażenie każdego bohatera jest w pełni modyfikowalne. Możemy zmieniać kamuflaż na mundurach, przyczepiać naszywki czy nakładać maskowanie na twarz operatora. Customizacja odnosi się również do obu posiadanych przez nas w czasie rozgrywki broni. Głównej, na którą jak na razie składają się karabiny szturmowe, subkarabinki, strzelby i pistolety maszynowe oraz bocznej, która obecnie zawiera kilka sztuk pistoletów. Mimo, że wśród broni palnej rozpoznamy znajome kształty, twórcy nie pokusili się o wykupienie pełnych licencji. Dla prostego przykładu – zamiast klasycznego HK G36 mamy karabin Kruger. same jednak korpusy zostały zostały oddane z bardzo dużą szczegółowością. Widać na nich spawy oraz tłoczenia czy grawerunki. Wielkością nieznacznie odbiegają od swoich rzeczywistych odpowiedników i zostało to zapewne podyktowane wielkością, którą posiada Aim Controller. Broń również możemy dopasować pod swój styl gry odblokowując i dokupując wiele udogodnień jak m. in. magazynki, tłumiki czy kolimatory. W dodatkach znajdziemy również maskowania na broń jak i znane wszystkim z Rainbow 6: Siege przywieszki do karabinów o różnych kształtach.

MECHANIKA GRY

Gra to klasyczny Tactical Shooter. Na przeciw siebie stają dwie 4 os. drużyny walczące do ostatniego żywego lub wykonania celów gry, jakimi są kolejno odblokowanie jednego z dwóch dostępnych na mapie firewalli, a następnie ekstrakcja danych z komputera, bądź też ich obrona. Żeby nie było za łatwo, miejsca, w których znajdują się firewalle od samego początku widoczne są tylko dla obrońców. Atakujący sami muszą je znaleźć w plątaninie pomieszczeń, a trzeba przypomnieć, że nie dysponujemy czasem przeznaczonym na rekonesans, tak jak to dzieje się w przypadku gry od Ubisoftu. Wszystko musimy planować ad hoc. Komputer oraz firewalle porozmieszczane są w losowych miejscach na mapie, na szczęście w sposób powtarzalny, więc ich lokacji można się nauczyć. Każda runda trwa ok. 3 min. Mapy są dość spore, o klaustrofobii nie może być mowy.

W grze na razie mamy do dyspozycji 3 tryby – szkolenie, misje solo i multiplayer. Szkolenie wygląda jak standardowy killhouse z Call of Duty, nieco bardziej statyczny i krótszy, ale wszystkie podstawy da się załapać. Dalej mamy misje solo, w których jak na razie wykonujemy te same misje co w multi, tylko samodzielnie oraz główny tryb, czyli multiplayer. Tu zabawa dzieli się na 2 części. Albo możemy grać przeciwko botom, które dużą liczebnością i siłą ognia nadrabiają braki w AI, albo klasyczny team deathmatch. W czasie gry, po naszej śmierci, przechodzimy w tryb obserwatora z możliwością podglądu całej mapy z poszczególnych kamer (co mam nadzieję nie będzie dostępne w trybach rankingowych). Po zakończeniu gry tradycyjnie jesteśmy obdarowywani doświadczeniem jak i crypto – walutą gry. Na mapie podczas misji możemy natrafić na różne znajdźki w postaci bonusów do doświadczenia czy crypto, porozrzucane tu i ówdzie, jako tajne akta czy mała kupka pieniędzy.

DŹWIĘK

Twórcy gry postarali się o na prawdę dobre udźwiękowienie gry, wszystko słychać wyraźnie i czysto, przyzwoicie działa też dźwięk przestrzenny. Chat in-game jest zrobiony bardzo realistycznie. Im dalej oddalamy się od naszych towarzyszy, tym słabiej ich słyszymy. karabiny i pistolety wydają z siebie dźwięki zbliżone od rzeczywistych, nie usłyszymy tu pustego terkotania rodem z gier f2p. Nadmienić należy, że gra otrzymała pełną, polską lokalizację! Przed i po każdej misji usłyszymy żeński lub męski głos wyjaśniający cele misji i w zależności od rezultatu chwalący nas lub szyderczy komentarz (kobieta wydaje się być nieco dla nas milsza ;))

PODSUMOWANIE

Wszelkiej maści shootery od zawsze idealnie nadawały się do przeniesienia ich do wirtualnej rzeczywistości. Na PSVR mieliśmy już takie perełki jak Farpoint czy kilka bardzo dobrze zrobionych statycznych shooterów, jednak wciąż brakowało tego czegoś. Wreszcie, po półtorej roku od premiery, otrzymaliśmy produkcję, która wytycza nowy szlak na urządzeniu ze stajni Sony. W przeciwieństwie do gigantów branży twórcy gry nie czekają z łataniem na duże patche a na bieżąco poprawiają swoje dzieło. W chwili pisania tego artykułu wyszedł patch poprawiający śledzenie urządzeń, którymi gramy (przede wszystkim chodzi o Aim Controller) oraz bolączkę wszystkich gier sieciowych, czyli matchmaking. samą grą zajmują się programiści pracujący wcześniej przy serii Call of Duty, jednak zarzekają się, że z Firewalla nie zamierzają zrobić klona popularnego shootera. Ma to być możliwie jak najlepsza taktyczna strzelanka nie polegająca tylko na bezmyślnym bieganiu przed siebie i chaotycznej wymianie ołowiu. Niestety, do gry w późniejszym czasie trafią mikrotransakcje. Jak na razie wiemy jedynie, że będą to elementy kosmetyczne, ale twórcy już teraz zarzekają się, że nie będzie to P2W. Nie będzie możliwości kupienia specjalnej broni, która da nam znaczącą przewagę w walce. Brak choroby VRowej dzięki specjalnie stworzonemu silnikowi, klasyczny model rozgrywki i bardzo dobra optymalizacja sprawiły, że Firewall: Zero Hour na pewno na długo zagości na naszych konsolach. Czekać tylko pozostaje na ogłoszenie zawodów, bo ta gra, zupełnie jak oculusowy Onward, ma co do tego bardzo duży potencjał.

Nasza ocena: 9.5/10

P.S.: Do czerpania pełnych wrażeń z gry oraz większej imersji polecamy zaopatrzyć się w Aim Controller, który można również dostać w bundlu razem z grą.

MSDeliQuent

Oldskulowy gracz z branżą związany od Pegasusa, czyli od 1995. Grający nie tylko na poczciwym blaszaku ale również na konsolach, głównie ze stajni Sony. Pasjonat militariów, strzelectwa sportowego jak i oczywiście gier 🙂 Twitch: MSDeliQuent

Więcej !

Obserwuj Mnie:
FacebookSteamInstagramTwitterYouTube

%d bloggers like this: