Recenzja gryzonia DreamMachines DM5 blink

Jak wspomniałem w ostatniej recenzji gry Destiny 2, przechodziłem ją na myszce, którą otrzymałem od Dream Machines. Umiliła mi ona rozgrywkę maksymalnie i udowodniła, że za niespełna 160 zł można dostać naprawdę świetny produkt. Mówię tu o Myszce gamingowej DM5 blink będącej najnowszym produktem firmy Dream Machines. W tej recenzji postaram się Wam odpowiedzieć, czy warto ją kupić i dlaczego?

Dream Machines jest to firma zajmująca się sprzedażą podkładek, myszek, laptopów najwyższej jakości. Ich produkty możecie nabyć w x-komie, komputroniku, morele.net i w wielu innych sklepach. Każdy produkt stawia przede wszystkim na jakość, z resztą o tym przekonam Was w tym poście.

Unboxing

Opakowanie samo w sobie wychodzi poza stereotyp tanich produktów dla graczy, które pokazują na każdym kroku, że są sprzętem dla „prawdziwych” graczy, czyli im więcej ledów i słowa „gaming” w różnych jego odmianach, tym lepiej. Tutaj producent serwuje nam biały karton, na którym widzimy kompozycję niebieskiej i fioletowej farby, oraz grafikę ukazującą nam DM5 Blink samego w sobie. Całość wygląda estetycznie i robi dobre pierwsze wrażenie.

W opakowaniu znajdziemy oczywiście plastikową otoczkę chroniącą naszą myszkę przed niedbałym kurierem, czy innymi katastrofami, które mogłyby jej zaszkodzić. Obok myszki znalazło się miejsce na małą instrukcję „przed pierwszym użyciem”, drugi komplet ślizgaczy i wymienne nakładki na przycisk. Czyli można powiedzieć, że opakowanie jest bardzo dobrze zagospodarowane, jak na swoje niewielkie gabaryty.

Konstrukcja

Zanim dotkniemy myszkę możemy zauważyć jej sposób konstrukcji – nie jest to kawał plastiku, a klawisze są niezależne od pozostałych elementów konstrukcyjnych. Nie może zostać niezauważony opływowy kształt myszki i perfekcyjne umiejscowienie przycisków nie przeszkadzające podczas grania. Finalnie sprawia, że mysz prezentuje produkt wygodny w użytkowaniu. 

O wygodę i komfort chwytu dbają gumowe wstawki po bokach. Dzięki temu mamy pewność, że nie ważne jak mocno pocą nam się ręce, myszka nie wyślizgnie się podczas rozgrywki. Materiały, z jakich wykonana jest myszka są dobre, co przekłada się na mój brak strachu, że coś zepsuję podczas bardziej intensywnych rozgrywek. Całość jest idealnie spasowana – żadnych trzasków, czy jakichkolwiek niedoskonałości. 

Specyfikacja Techniczna

Sensor: Optyczny PixArt PMW 3389,

Maksymalna rozdzielczość: 16 000 DPI,

Szybkość raportowania: do 1000 Hz,

Typ przełączników: Huano Blue Shell,

Liczba przycisków: 8,

Komunikacja: przewodowa,

Długość kabla: 1,8 m,

Wymiary: 126 x 66 x 42 mm,

Waga: 95 g.

Funkcje Dodatkowe: podświetlenie RGB, przycisk “Sniper”.

Najważniejszy atut DM5 Blink

Niewątpliwie najważniejszym elementem myszki jest jej podświetlenie. Wygląda po prostu olśniewająco i na pewno wyróżnia się na tle wielu myszek. Dzięki zastosowaniu więcej, niż 2 pojedynczych źródeł światła wewnątrz myszki – efekt jest naprawdę olśniewający. Nie wpływa to na nasze umiejętności w graniu, ale może zrobić wrażenie na niejednym z naszych gości i jestem pewny, że takowe zrobi. Myszka Dream Machines nie wymaga do działania specjalnego oprogramowania, ale można na oficjalnej stronie producenta pobrać program, w którym możemy ustawić kolory, w jakich myszka ma świecić. Nie powiem, jest to świetny pomysł,
sama aplikacja jest przyjemna w użytku i oczywiście daje dużo frajdy.

Jeśli chodzi o samą aplikację to wygląda to tak: po lewej stronie widzimy 8 bloczków, oczywiście każdy spełnia inne zadanie:

1. Lewy Przycisk,

2. Prawy Przycisk,

3. Środkowy Przycisk,

4. Naprzód,

5. Cofnij,

6. DPI+,

7. DPI-,

8. Blokada DPI – 200.

Po kliknięciu każdej z opcji rozwija nam się całe menu z podopcjami do wyboru. Oprócz tego po prawej stronie możemy wybrać paletę kolorów, w jakich barwach będzie świecić nasza myszka. Jest to jedna z lepszych aplikacji tego typu jakie widziałem. Myszkę możemy dopasować do swoich potrzeb w bardzo łatwy sposób.

Warto podkreślić, że sercem naszej myszki jest jeden z najlepszych aktualnie sensorów optycznych: Pixart PMW 3389 o maksymalnej rozdzielczości 16000 DPI. Sam sensor jest tak niesamowity, że jest na równi stawiany takimi odbiornikami, jak PMW 3330, czy też TrueMove3 znanych ze znacznie droższych propozycji, po które sięgają zawodowi gracze.

Nie możemy zapomnieć o dodatkowym przycisku po lewej stronie tzw. „SNIPER”. Klawisz, który redukuje DPI do najmniejszej zaprogramowanej wartości. Kiedyś każdy chciał taki bajer w myszce, ale dziś nie jest to potrzebne i nie umiem sobie wyobrazić zastosowania tego w gamingu. Na szczęście nikt nie zmusza do używania go.

Moja Opinia o DM5 Blink

Pierwszy kontakt z kształtem myszki był rewelacyjny. Jest na tyle dobrze wyprofilowana, że w prawej dłoni leży idealnie, niestety, co za sobą idzie ta myszka NIE JEST dla osób leworęcznych. Niewątpliwie największą zaletą tej myszki jest jej podświetlenie. W ciemnym pokoju wygląda ona po prostu bajecznie. Nie możemy też zapomnieć, że Dream Machines oferuje nam myszkę najwyższej jakości za jedyne 160 zł. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że jest to idealny stosunek jakości do ceny. Dziękuję producentowi za udostępnienie myszki do recenzji, a sam szczerze mogę Wam ją polecić.

Moja ocena to: 9/10

One thought on “Recenzja gryzonia DreamMachines DM5 blink

  • 31 października 2019 at 14:31
    Permalink

    super ❤️❤️

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: