Fifa 20 Legacy Edition – czyli wersja nie posiadająca nic

Wakacje… Zaczyna się właśnie okres, kiedy na spokojnie mogę wrócić do pisania wpisów na różne tematy. Ze względu, że zacząłem serie „Odświeżone na Switcha” uznałem, że w tej recenzji zajmę się Fifą 20. Tak wiem, niedługo wychodzi 21, ale niestety egzemplarz na Switcha miałem okazję testować dopiero w tym tygodniu.

Zacznijmy od tego, że na Switcha dostajemy „Legacy Edition” brzmi to jak jakaś unikalna edycja, posiadająca masę dodatków oprócz zawartości z innych konsol. W Pokemon Go „Legacy movesetem” nazywamy unikatowy atak, który już nie jest do zdobycia w grze, dlatego z tym mi się kojarzy. EA jednak trochę inaczej rozumie to słowo, bo za cenę 85 zł daje nam Fifę 19 w opakowaniu 20. Czemu tak mówię ? Nie posiadamy trybu VOLTA, który jest atutem Fify 20. Wprowadza ciekawą linię fabularną, której na Switchu zabrakło. Jedyne co zmienia się od części 19, to nowe ciuszki dla graczy, oraz nowe drużyny. 

Graficznie Fifa 20 przedstawia się o dziwo bardzo dobrze. Nie widzę znaczących różnic między konsolami posiadającymi 4K. Z tego powodu dalej nie rozumiem braku trybu VOLTA, ale EA chyba jest trochę leniwe.

Pytanie, czy warto kupić fife 20 na Switcha? Jak chcecie mieć najnowszą część (do czasu) to tak, a jeśli chcecie po prostu grać od czasu do czasu, naprawdę lepiej zaoszczędzić 30/40 zł i kupić Fifę 19. W każdym razie, jest to pierwsza Fifa jaką posiadam tak na własność i po prostu nie żałuję. Gra mi się podoba, jest świetna na podróż, czy też na małą imprezkę. Czy kupicie 20, czy 19 – ten wybór zostawiam Wam.

%d bloggers like this: